Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział 4



by Damianos 92 Powered by blog4u.pl

Rozdział 4

Dedykowany mOjej MoniŚcee .. <33

Tata wyszedł z restauracji wcześniej niż ja i powiedział, że poczeka na mnie w moim pokoju. Zjadłam w końcu tę długo wyczekiwaną sałatkę i ruszyłam do siebie. Już kiedy otworzyłam drzwi, zorientowałam się, że nikogo w nim nie ma. No tak. Super. Na stoliku leżała tylko kartka. Podeszłam do niej i odczytałam tekst, napisany ręką ojca:
„Musiałem pojechać załatwić w mieście ważne sprawy będę wieczorem, wtedy na pewno pogadamy, baw się dobrze, możesz iść z Doroth’ąpochodzić po mieście.”
- No tak. Jak zwykle. - Powiedziałam do siebie.
Czego ja się właściwie spodziewałam? Przecież to było jasne jak słońce, że jak tylko się pojawię, on odrazu postara się zniknąć. Powinnam się już właściwie przyzwyczaić do tego, że mój własny ojciec unika mojego towarzystwa jak ognia.
Postanowiłam więc rzeczywiście połazikować po mieście i odwiedzić stare kąty. Tym bardziej, że nie miałam zupełnie pomysłu co mogłabym robić. Dorothy choć szukałam po całym hotelu, nie mogłam znaleźć. Dziwne, że nigdy jej nie ma, kiedy jest naprawdę potrzebna. Nie mając wyboru postanowiłam przespacerować się sama, w końcu nie mam 5 lat. Ledwo wyszłam z hotelu, kiedy nagle pod wejście podjechały dwa duże czarne vany. Ludzie przechodzący ulicą przystawali na moment i przyglądali się. Koło mnie zatrzymało się nagle kilka dziewcząt. Przy sobie miały długopisy i aparaty fotograficzne. Byłam tym nieco zdziwiona, więc zagadnęłam do jednej z nich.
- Sory, ale co się tu dzieje? Nagle zrobiło się zbiegowisko i …
Dziewczyna spojrzała na mnie jak na totalną wariatkę. Szczerze mówiąc nieco się tym speszyłam.
- Jak to co się tu dzieje?! Ty jakaś nietutejsza, czy co?!
- No właściwie to…
- Chłopcy przyjechali! Boże! To oni! Wysiadają!
Spojrzałam w kierunku samochodów. Nagle nie wiadomo skąd pojawiły się tłumy rozwrzeszczanych nastolatek. Wyglądało to nieco komicznie, bo rzucały się na ten pierwszy samochód a reszta próbowała przedrzeć się jak najbliżej niego, przy którym już stało mnóstwo facetów w czarnych garniakach. Musieli to być ochroniarze. Stojące dotychczas koło mnie dziewczyny tez pobiegły w tamtą stronę, więc postanowiłam również podejść bliżej i zobaczyć o co właściwie ten cały hałas. Niestety niczego szczególnego nie widziałam, bo piszczące dziewczyny zepchnęły mnie na sam koniec. A samochód ujrzałam w całej krasie dopiero wtedy, kiedy ci tajemniczy „chłopcy” już zniknęli, a samochód odjeżdżał.
Tymczasem tłum nastolatek machającymi w powietrzu kartkami i długopisami i krzyczącymi coś całkiem dla mnie niezrozumiałego stłoczyły się u wejścia do hotelu, którego pilnowało kilku ludzi. Postanowiłam, że nie będzie mnie to nic a nic obchodzić i ruszyłam przed siebie.
Łaziłam po mieście prawie trzy godziny. Myślałam, że nie dojdę do hotelu, tak mnie rozbolały nogi. Na dodatek Dorotha dzwoniła cztery razy za każdym razem piszcząc w słuchawkę telefonu, że mnie tak długo nie ma i strasznie histeryzując. Miałam jej dosyć i przez moment żałowałam, że prosiłam ojca, by zamienił jej pokój na apartament. W końcu jednak doszłam do hotelu. Doznałam szoku, kiedy zobaczyłam, że tłum fanek tajemniczych "chłopców" przed wejściem nie zniknął. Zmniejszył się co prawda, ale ważne było to, że one tam nadal stały!
Zastanawiałam się jak one mają do tego zdrowie i chciałam wejść do hotelu, jednak nie miałam pojęcia jak mam to zrobić, skoro wejście było zatarasowane. Na dodatek robiło się strasznie zimno a ja miałam na sobie jedynie cienką bluzę. Nie miałam wyjścia, musiałam zadzwonić do ojca. Miałam nadzieję, że jest już w hotelu. Odebrał dopiero po 12 dzwonku, kiedy już miałam się wyłączyć.
- Tato, gdzie jesteś?! Nie mogę wejść do tego cholernego hotelu! Wszystko jest zastawione przez jakieś dziewczyny i nie mogę się przecisnąć! Co jest?!
- Nie możesz wejść? Jest ktoś przed wejściem?
- No mówię ci, że nie ma nikogo, oprócz tych dziewczyn!
- Wszystko jest w porządku! Nie panikuj! Zaraz przyjadę, za dziesięć minut będę!
- Dobra, ale pośpiesz się...
Wyłączyłam się i spojrzałam ponownie na tłum nastolatek. Usiadłam na krawężniku i czekałam. Dla mojego ojca 10 minut oznaczało chyba pół godziny, bo zjawił się dopiero, kiedy ja już szczękałam zębami z zimna. Nie zauważyłam go na początku, bo byłam tak zmarznięta, że nawet nie chciało mi się głowy podnosić. Podbiegł do mnie i złapał mnie za rękę. Potem poprowadził do wejścia, gdzie nadal czatowały te fanki. Tata rozsunął je i skinął na jednego z ochroniarzy przed wejściem, który natychmiast nas przepuścił. Kiedy już nareszcie znalazłam się w środku poczułam wypełniające mnie ciepło. Dopiero wtedy spojrzałam na tatę, który rozmawiał z recepcjonistką.

- Tato?

- Tak?

- Co… Co to było? Dlaczego nie mogłam wejść? Co te wszystkie dziewczyny tam robiły?

- Nie wiesz?

Ojciec był kolejną już osobą, która dzisiaj patrzyła na mnie jak na wariatkę.

- Nie. Nikt mnie nie poinformował…

- No tak… Chłopaki przyjechali, fanki się jakimś cudem dowiedziały i już…

- Jakie chłopaki?

- No wiesz, z… O! Hans! Poczekaj! Zawieź Nikolę na górę, ok.?

Jeden z ochroniarzy skinął głową i uśmiechnął się do mnie. Wyglądał całkiem sympatycznie i już miałam ruszyć w jego kierunku, kiedy zorientowałam się, że nadal nie wiem co to za „chłopaki”. Odwróciłam się do taty, ale on już zniknął.

- Jak zwykle… - Mruknęłam do siebie i udałam się w stronę Hansa.

Nicole 11/01/2008 18:40:51 [Powrót] Komentuj









Menu

Strona Główna
Dodaj do Ulubionych

Book

Ksiega Gości
Dodaj do Księgi

Licznik

29107

Muza



About Me...




Archiwum

2008
Luty
Styczeń
2007
Grudzień


Linki



Fav's