Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział 3



by Damianos 92 Powered by blog4u.pl

Rozdział 3

Notka dla Mojego AluSiaczka .. <33 . Kochamm .. Dziękuję za te frytki .. __x33

*****

Czekałam na ojca w pokoju do 12 w południe. Miałam już tego dość, zresztą ile można słuchać iPod'a? Postanowiłam coś zjeść, ponieważ zaczynało mi już burczeć w brzuchu, a niczego oprócz małej kanapki w samolocie nie byłam w stanie o tak wczesnej godzinie przełknąć.
Kiedy zjechałam windą do holu głównego, uświadomiłam sobie, że kompletnie nie mam pojęcia, gdzie może się znajdować restauracja. Tak więc trafiłam tam po całych 25 minutach, kiedy w końcu wskazał mi ją jeden z pracowników hoteli.
Restauracja składała się z czterech sal. Dla niepalących, dla vipów, dwie dla zwykłych gości oraz dwie pozostałe: mniejsza i większa.
Zajęłam stolik przy oknie wychodzącym na ogród po wewnętrznej stronie hotelu. Świeciło słońce, było więc ciepło i bardzo miło. Zaczęłam przegadać kartę, kiedy podszedł do mnie kelner. Przystojny, młody brunet. Jeszcze na nic się nie zdecydowałam, dlatego odesłałam go ruchem ręki. Nie spodziewała się, że za dosłownie dwie minuty wróci znowu, czekając, aż złożę zamówienie. Uśmiechnęłam się do niego i powiedziałam, że zawołam go, kiedy się zdecyduję. Myślałam, że poskutkowało. Nie przychodził przez pięć minut. Aż pięć minut... Zaraz jednak stanął koło mnie ponownie z kartką i długopisem w ręce. Odłożyłam więc kartę i westchnęłam wymownie, postanawiając zamówić coś, co on mi poleci.
No cóż… polecił mi nadziewanego karpia po węgiersku. Nigdy w życiu tego nie jadłam i postanowiłam nie próbować.
- A macie może frytki? - Spytalam z nadzieją w głosie.
- Frytki?
- Tak, takie pocięte w paseczki ziemniaki, smażone na oleju…
- Nie proszę pani. Nie mamy frytek za to mogę polecić faszerowanego…
- A macie sałatki? - Przerwałam mu - Daj mi pierwszą sałatkę z brzegu… albo nie… znając moje szczęście natrafię na jakąś mięsną. Zamawiam wegetariańską.
Kelner skinął głową i odszedł. Jak na restaurację w takim hotelu, nie śpieszyli się zbytnio z podaniem mi posiłku, więc wyjęłam niemieckie Bravo i zaczęłam czytać. Na szczęście w restauracji nikogo akurat nie było, bo inaczej mogłoby się to wydawać niegrzeczne. W końcu nie wytrzymałam i założyłam na uszy słuchawki od iPod'a. Nie usłyszałam, kiedy ktoś wszedł do sali, tylko dalej wpatrywałam się w zdjęcie jakiegoś przystojniaka z gazety. Nagle zauważyłam, że ktoś koło mnie siada. Szybko podniosłam wzrok i w pierwszej chwili mnie zamurowało.
- To ty?
Ojciec uśmiechnął się do mnie, choć według mnie nie było w tym geście zbyt wiele szczerości.
- Owszem... ja. Widzę, że skaczesz z radości na mój widok? - Spytał z przekąsem rozsiadając się wygodniej na krześle i kładąc swój telefon komórkowy na stole. Skrzywiłam się nieznacznie dając mu tym samym do zrozumienia, że jego dowcip wraz z upływem czasu jest coraz gorszy, po czym obojętnie odparłam.
- O tak.. cudownie znów cię widzieć. Szkoda tylko, że nie wyjechałeś po mnie nawet na lotnisko...
- Wiem, ale mówiłem ci przecież przez telefon, że jestem strasznie zajęty. A jak u babci?
- Wszystko w porządku... - Mruknęłam obojętnie, zadając sobie równocześnie w myslach pytanie, po co on się tym właściwie interesuje.
Sama nie wiedziałam czyją winą jest ta olbrzymia przepaść, jaka nas dzieliła. Niewidzialny mur, którego żadne z nas nie może i nie chce przeskoczyć. Doskonale wiedziałam, że mój ojciec wcale nie jest zadowolony z tego, że znowu musi się mną zajmować. Czułam, że jestem dla niego ciężarem, choć może nieco mniejszym, niż wtedy,kiedy miałam tylko kilka lat...
Spojrzałam na tatę uważniej. Był ubrany w ciemny garnitur. Wyglądał bardzo dobrze, chociaż miał nieco przekrwione oczy. Musiał nie spać w nocy. Ojciec zauważył, że się mu przyglądam.
- Coś nie tak? Nie cieszysz się, że sie widzimy?
- Nie! Skąd! Oczywiście, że się cieszę… - Odpowiedziałam nie dość, że z lekką przesadą, to jeszcze nie całkiem zgodnie z prawdą. - Tylko… pewnie masz strasznie dużo pracy?
- Niestety… teraz ta trasa koncertowa… ale nie martw się, niedługo się skończy i na jakiś czas będziemy mieli spokój. Jak ci się podoba hotel?
- Wspaniały! Tylko nie rozumiem jednej rzeczy… - Właśnie w tym momencie do stolika podszedł kelner, aby przyjąć od taty zamówienie, więc umilkłam. Kiedy tylko odszedł, zaczęłam ponownie: - Mianowicie nie rozumiem, dlaczego Dorotha dostała jakąś zwykłą klitkę?
Tata podniósł na mnie wzrok i popatrzył na mnie zaskoczony.
- Jak to klitkę?
- No tak. Przecież nie mieszka w apartamencie tak jak ja.
Ojciec chyba mocno się zdziwił, bo przez moment nie wiedział co odpowiedzieć.
- No… cóż… to znaczy… Dorotha nie dostała apartamentu… no tak… to prawda… ale czy to takie ważne?
Wzruszyłam ramionami. Niemożliwe, żeby ojciec był większym egoistą ode mnie. Ale widocznie taka była prawda.
- Nie. To nie jest takie ważne. Ale mimo wszystko mógłbyś ją przenieść do porządnego apartamentu.
- Nie rozumiem cię. Wydawało mi się, że jej nie lubisz.
- To inna sprawa. Jest trochę… denerwująca, ale w sumie może być.
Tata uśmiechnął się pod nosem. W tym momencie kelner podał tacie zamówione danie. Tymczasem mojego ani widu, ani słychu. Właściwie, to już o nim zapomniałam, kiedy przypomniał mi o nim ojciec.
- A ty nic nie zamówiłaś?
- O! Zapomniałam! Kelner! Gdzie jest moje zamówienie?
Młody kelner przybiegł truchcikiem do naszego stolika, co wyglądało niezmiernie śmiesznie.
- Pani zamówienie? Ależ już prawie gotowe…
- Tyle czasu robicie zwykłą sałatkę?
Kelner speszył się i zaczerwienił. Postanowiłam już nie przesadzać, ale co ja zrobię, że lubię denerwować ludzi. Szkoda, bo bardzo tego w sobie nie lubiłam. Uśmiechnęłam się serdecznie do chłopaka i machnęłam ręką, na znak, że mogę poczekać. Kelner uśmiechnął się również i odszedł obiecując jeszcze, że sam osobiście dopilnuje, by moje zamówienie w końcu zostało podane do mojego stolika. Kiedy siadałam, zauważyłam, że ojciec przygląda mi się z rozbawieniem.
- Czemu tak na mnie patrzysz?
- Przypominasz mi twoją matkę.
- To musi być dla ciebie przykre, prawda? - Spytałam jadowicie, na co on tylko się uśmiechnął, jakby wcale nie zauważył złośliwości.
- Nie tak bardzo...

Nicole 8/01/2008 17:13:50 [Powrót] Komentuj









Menu

Strona Główna
Dodaj do Ulubionych

Book

Ksiega Gości
Dodaj do Księgi

Licznik

29107

Muza



About Me...




Archiwum

2008
Luty
Styczeń
2007
Grudzień


Linki



Fav's