Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział 2



by Damianos 92 Powered by blog4u.pl

Rozdział 2



- Czy będzie pani chciała jeszcze orzeszki? Może coś do picia?
- Nie, dzięki... - Mruknęłam do ładnej stewardessy ubranej w granatowy uniform.
Kobieta uśmiechnęła się do mnie jak najpiękniej potrafiła, po czym odeszła, aby obsłużyć innych pasażerów. Dorotha siedziała kilka siedzeń przede mną, obok mnie zaś siedział młody chłopak. Miał może 19, 20 lat. Na początku przyglądał mi się badawczo, co zaczynało mnie już wnerwiać potężnie. Chciałam mu coś powiedzieć, ale w końcu zrezygnowałam. Nie chciałam ani jemu, ani sobie psuć humoru. Zresztą za 20 minut mieliśmy wylądować na lotnisku.
Poczułam ulgę, kiedy wyszła do nas jedna ze stewardess przygotowując nas do lądowania. Chwilę pouczała nas co mamy robić przy lądowaniu, ale nie słuchałam jej zbyt uważnie, bo ową niezmiernie skomplikowaną procedurę miałam już w jednym palcu. W końcu życie na walizkach nie było dla mnie żadną nowością.
Tak naprawdę nie miałam nawet domu, nie licząc tego w Dusseldorfie, w którym i tak nie bywałam zbyt często. Było jednak takie miejsce, które nie było mi obojętne, a był nim dom babci. Babcia była Polką, wyszła za Niemca ale moja mama urodziła się już w Niemczech. Mieszkała w małej wiosce pod Krakowem.
Nigdy specjalnie nie opowiadała mi o naszej rodzinie ani o tym, jak to się stało, że ona i tata nigdy nie wzieli ślubu.Wiedziałam tylko, że poznali się na jednej z prób zespołu taty "Bed and Breakfast", później byli ze sobą przez jakiś czas, a kiedy ja się pojawiłam, wszystko się urwało. Babcia kiedyś opowiadała mi, że byli oboje jeszcze bardzo młodzi, kiedy ja się urodziłam. Nigdy nie wyszła za tatę i bardzo dobrze. Nie zniosłabym ich razem ze sobą... Ich charaktery zwyczajnie to wykluczały...
Kiedy wyszłam z samolotu i znalazłam się w holu głównym lotniska, podbiegła do mnie Dorotha, z którą zgubiłam się przy wyjściu. Szczerze mówiąc wcale nie byłam z tego powodu niezadowolona…
- Nareszcie jesteś! - Jęknęła teatralnie - Gdzie ty się szwędasz!? A co jakbym cię zgubiła!?
Jej piskliwy ton doprowadził mnie czasem do szaleństwa...
- Nie przesadzaj! Mam 16 lat, nie jestem małym dzieckiem! Przecież się nie zgubię! - Odparłam z pretensją podpierając rękoma biodra - Gdzie ojciec? Miał nas odebrać z lotniska.
Dorotha zrobiła minę, jakby spodziewała się burzy z piorunami. Zauważyłam jej przestraszony wzrok i już się domyślałam, co on może oznaczać.
- No tak… niech zgadnę…
- Twój tata… to znaczy… wiesz Nikola, ona bardzo chciał przyjechać, ale zatrzymały go ważne sprawy…
- Tak, jasne… - Przytaknęłam nie omieszkając potężnie westchnąć, by pokazać swoje oburzenie - Zatrzymały go ważne sprawy jak próba jego kochanego zespołu Tokio Hotel, prawda?
- Właściwie niezupełnie, ale…
- Nieważne… nie mam ochoty tego słuchać. - Machnęłam ręką. - A przysłał nam chociaż kierowcę? Berlin jest dosyć spory, nie mam zamiaru sama szukać tego hotelu.
Dorotha już miała mi odpowiedzieć, ale w tej chwili zobaczyłam za jej plecami człowieka w uniformie i czarnej czapce z niebieską naszywką, który niewątpliwie był kierowcą. Poznałam go, ponieważ już kiedyś jechałam razem z nim i z ojcem jego samochodem.
Minęłam Dorothę, która nadal się plątała i podbiegłam do Svena.
- Hej! Sven! Tu jesteśmy! Mamy mnóstwo bagaży!
Sven popatrzył na mnie z początku jak na totalna wariatkę. Chyba mnie nie poznał. Może to dlatego, że kilka miesięcy temu przefarbowałam włosy z blond na brązowy? Mama była na mnie wściekła, bo musiałam zużyć aż trzy opakowania farby.
Nic nie poradzę na to, że moje włosy sięgają pasa. Nie moja wina. Kiedyś sobie obiecałam, że ich nie zetnę i absolutnie tego nie zrobię. Wczoraj też byłam u fryzjera. Jak zwykle ścieniowałam włosy od samej góry. Kumpele zawsze nazywały mnie roztrzepańcem, bo moje lekko pofalowane włosy zawsze były roztrzepane. Nie przejmowałam się tym, bo miałam na głowie znacznie większe problemy. Zresztą ja z moimi kumpelami utrzymywałam kontakty tylko w czasie roku szkolnego. To znaczy od października, do marca, bo tyle trwa mój rok szkolny. Ojciec załatwił mi nauczanie indywidualne, ponieważ pół roku miałam przebywać z matką, a pół z nim, a skoro tatuś pomieszkuje tylko w hotelach…
W każdym bądź razie Sven poznał mnie dopiero, kiedy wypowiedziałam moje nazwisko. Uderzył się dłonią w udo i zaczął się śmiać. Jego wybuchowość zawsze doprowadzała mnie do śmiechu.
- Panienka Nikola! Nie poznałem! Wyładniała panienka!
Zrobiło mi się niezręcznie, zawsze robiło mi się głupio, kiedy ktoś mówił mi komplementy, bo nie wiedziałam co mam powiedzieć, poza tym większość z nich była nieprawdą.
- Zabrać bagaże to samochodu?
- Jasne. Wiesz gdzie jest ten hotel?
- Oczywiście, proszę się nie martwić! - Uśmiechnął się szeroko prowadząc mnie i Dorothę na parking.
Kiedy zabierał ode mnie torby chowając je do bagażnika, dogoniła nas Dorotha. Miała rozwaloną fryzurę, a okulary w grubych, ciemnych oprawkach niemalże spadały jej z nosa.
- No wiesz co?! Zostawiasz mnie samą na środku lotniska?! - Krzyknęła piskliwym głosem, na co tylko wzruszyłam gniewnie ramionami.
- Nie przesadzaj! W końcu mnie znalazłaś! Chodź, Sven już na nas czeka.
Dorotha patrzyła za mną chwilę z wyrzutem na twarzy, ale nie mając innego wyjścia podała Svenowi swoje walizki, a następnie usiadła z tyłu srebrnego mercedesa. Ja usadowiłam się wygodnie z przodu, czekając na kierowcę, który właśnie zamykał bagażnik.
Sven zawiózł nas prosto na miejsce. Przez całą drogę opowiadał mi o Berlinie, jakby była tu pierwszy raz, co mnie niezmiernie bawiło. Nie przerywałam mu jednak, żeby nie poczuł się obrażony.
Hôtel Concorde był wysokim, białym wieżowcem w kształcie trójkąta. Muszę przyznać, że zrobił na mnie dobre wrażenie. Jeszcze w nim nie nocowałam, ale od Svena dowiedziałam się, że był to jeden z najlepszych hoteli w stolicy.
Pod hotelem stał ubrany w czerwoną liberię starszy mężczyzna, który zaraz przywołał kilku młodych boy’i hotelowych. Razem ze Svenem pownosili nasze walizy i postawili je w holu obok windy. Podeszłam wraz z Dorothą, która stale poprawiała okulary, do recepcji. Młoda dziewczyna uczesana w kucyka w czerwono czarnym mundurku spojrzała na nas dziwnie. Może to wina mojego ubioru?
W takim hotelu witano zwykle poważnych biznesmenów, a nie małolatę w wytartych jeans’ach i bluzce na ramiączkach bez pleców. Na dodatek z włosami porozwalanymi we wszystkie strony.

- Nikola Schmitd Jost. Miałam zarezerwowany apartament. - Wygłosiłam obojętnie kładając na ladzie swój paszport, który na czas podróży służył mi jako dokument tożsamości.
Recepcjonistka spojrzała na mnie jeszcze dziwniej, po czym wzięła do ręki paszport, przez chwilę przyglądała się mojemu zdjęciu, a następnie utkwiła wzrok w monitorze komputera. Po kilku minutach podniosła wzrok i podała mi numer pokoju i kod do drzwi.
- Piętro 36. - Rzuciła krótko.
Uśmiechnęłam się do niej, chociaż nie wiem po co. Miałam wrażenie, że mnie nie polubiła. Razem z Dorothą weszłyśmy do windy. Za nami windą towarową miały wjechać nasze bagaże. Zastanawiałam się, gdzie ma pokój Dorotha.
- Na 15 piętrze. - Odparła, kiedy ją o to spytałam.
- Dlaczego tam?
- Tam mnie umieszczono.
- To dlaczego jedziesz ze mną aż na górę? A bagaże?
- Bagaże pewnie są już w moim pokoju. Jadę cię odwieść.
Poczułam się dziwnie wkurzona.
Świetnie. No to mam niańkę… Wysiadłam z windy pierwsza i zaczęłam szukać numeru pokoju. W końcu znalazłam. Na samym końcu korytarza.
Hotel wyglądał bardzo dobrze. Zwykle ciężko mnie zadowolić, ale teraz było nieźle.
Wbiłam do elektronicznego zamka kod i zamek w drzwiach cicho szczęknął. Dorotha zajrzała mi przez ramię. Apartament był przepiękny. Cały utrzymany w niebieskiej tonacji. Błękitne ściany, granatowe zasłony w oknach pokazujących panoramę miasta, szafirowa wykładzina i wspaniałe, wielkie łóżko z niebieską pościelą. Dorotha patrzyła na to z otwartymi ustami.
Popatrzyłam na nią i nagle pomyślałam, że to niesprawiedliwe, że Dorotha, która wszystko robi, która pomaga mojemu ojcu i jest jego prawą ręka, która zaniedbuje rodzinę i przez rok nie widziała swoich dzieci ma mieć gorszy pokój od mojego. W końcu ja nic nie robię. Jestem tylko córeczką nadzianego i ważnego tatusia. Dziwne, bo nigdy nie przejmowałam się nikim, prócz mnie samej... Czyżby było ze mną coś nie tak?


Nicole 7/01/2008 19:33:28 [Powrót] Komentuj









Menu

Strona Główna
Dodaj do Ulubionych

Book

Ksiega Gości
Dodaj do Księgi

Licznik

29129

Muza



About Me...




Archiwum

2008
Luty
Styczeń
2007
Grudzień


Linki



Fav's